Opał do kominka i nie tylko Tu dowiesz się, czym warto ogrzać dom

Gaz łupkowy – alternatywa dla importu?

Gaz łupkowy rozbudził naszą wyobraźnię. Według prognoz i zapowiedzi mieliśmy się stać gazowym eldorado – dochody z eksploatacji naturalnych łupkowych złóż gazu ziemnego miały m.in. załatać dziurę w systemie emerytalnym. Jednak po fali wczesnego optymizmu zaczęły pojawiać się pesymistyczne wizje.

Teraz wszyscy stawiają sobie pytanie: gaz łupkowy w Polsce jest czy go nie ma?

Oczywiście, że jest. Problem dotyczy jednak zasobności jego złóż oraz ich dostępności. Ta druga decyduje o tym, czy wydobywanie gazu łupkowego będzie rentowne. Szacunki sporządzone w latach 2009-2011 były bardzo optymistyczne i mówiły o skrytych pod polską ziemią zasobach gazu łupkowego wielkości nawet 5,3 bln m³.

Co to oznaczało w praktyce? Chociażby energetyczną samowystarczalność naszego kraju na ponad dwa stulecia. Niestety obecne ekspertyzy mają kompletnie odmienny wydźwięk. Szacunki zasobności poleciały w dół i mówi się nie o bilionach, ale nawet zaledwie dziesiątkach miliardów metrów sześciennych.

Naszym zwyczaju zaczęliśmy dzielić skórę na niedźwiedziu, zanim go upolowaliśmy. Politycy roztaczali wizje dobrobytu zbudowanego na eksploatacji bogatych złóż gazu łupkowego. Planowano między innymi utworzenie funduszu pokoleń, który byłby odpowiedzią na problem deficytu finansowego w systemie ubezpieczeń społecznych. Koniec końców okazuje się jednak, iż przyjdzie nam obejść się smakiem.

Na usprawiedliwienie można przytoczyć fakt, że zarówno pesymistyczne, jak i optymistyczne ekspertyzy były autorstwa specjalistów z USA, którzy w końcu mają doświadczenie w temacie – Stany Zjednoczone są łupkową potęgą i z roku na rok eksportują coraz więcej gazu. Wizję świetlanej przyszłości rozmywają nam te same korporacje, które jeszcze niedawno budziły naszą nadzieję. Z Polski wycofują się kolejne firmy: ExxonMobil, Marathon Oil czy kanadyjski Talisman. Spółki porzucają odwierty, a jako przyczynę podają nie tylko słabe rokowania co do rentowności eksploatacji polskich złóż gazu łupkowego, ale także trudności jakie rodzi kooperacja z rodzimą administracją.

Czy to wszystko oznacza, że pękła „gazowa bańka”? Niekoniecznie. Wielu ekspertów nie załamuje rąk i nadal twierdzą, że gaz łupkowy jest wielką szansą dla polskiej gospodarki. W jego wydobycie coraz mocniej angażuje się rząd. Osoba odpowiedzialna za eksploatację łupków, czyli wiceminister środowiska, Piotr Woźniak, postrzegana jest jako orędownik pozostawienia zasobów w polskich rękach, a nie przekazywanie ich amerykańskim korporacjom. Z jednej strony jest to korzystne nastawienie. Krytycy wskazują jednak na to, iż brak wiedzy i zaplecza technicznego może sprawić, że nie będziemy w stanie szybko rozpocząć intensywnej i rentownej eksploatacji gazu łupkowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post Navigation